Treść główna

Aktualności | 13 maja 2026

Inżynierska pasja i nowoczesna automatyka w sercu Wrocławia – rozmowa z Maciejem Włodarczykiem, Prezesem ZWA

Jak połączyć inżynierską pasję z budowaniem silnego, nowoczesnego biznesu? Zapraszamy do przeczytania najistotniejszych wątków lub wysłuchania pełnej rozmowy Dariusza Wieczorkowskiego z Maciejem Włodarczykiem, Prezesem ZW Automation. To pierwszy odcinek nowej serii „Ludzie WPP” tworzony przez Dozamel Sp. z o.o. – podmiotu zarządzającego Wrocławskim Parkiem Przemysłowym (WPP). Opowiadamy w nim o drodze, jaką przeszliśmy od 2019 roku – od powrotu do inżynierskich korzeni, przez trudne lekcje z początków działalności, aż po wybór WPP na naszą bazę. To historia o tym, dlaczego w trójkącie „cena-jakość-szybkość” zawsze wybieramy jakość w dobrej cenie i jak budujemy maszyny, które napędzają polski przemysł przyszłości.

Dariusz Wieczorkowski: Dzień dobry. Dzisiaj moim i państwa gościem jest Maciej Włodarczyk, Prezes firmy ZW Automation. Dzień dobry. To jedna z tych firm, która funkcjonuje na terenie Wrocławskiego Parku Przemysłowego. Zaczynamy w spółce Dozamel cykl, który ma pokazać firmy robiące niecodzienne rzeczy, o których niekoniecznie wiedzą mieszkańcy Wrocławia czy innych regionów Polski, a jest się czym chwalić. Czym jest ZW Automation?

Maciej Włodarczyk: ZW Automation to firma zajmująca się ogólnopojętą automatyką przemysłową, obecnie bardziej związaną z procesami przemysłowymi i budową maszyn. Działamy na rynku od 2019 roku i rozwijamy się, tak samo jak Dozamel. Oferujemy klientom pełen zakres usług: od projektowania, przez prefabrykację szaf (na miejscu w WPP), po kompletne okablowanie i wykonanie projektów.

DW: Przejdźmy od ogółu do szczegółu. Szafy, automatyka – jak to wytłumaczyć laikowi?

MW: Tłumaczę to tak: wszyscy potrzebujemy ubrań czy ciepła w domu, a one biorą się z fabryk. Te produkują na gotowych urządzeniach. My jesteśmy partnerem technologicznym takiej fabryki, np. elektrociepłowni. Projektujemy system, który mówi: „Słuchajcie, tu będzie kocioł, tu będzie się mierzyła temperatura, tu ciśnienie, tutaj musicie podawać węgiel czy gaz”. Dajemy techniczne możliwości funkcjonowania fabryki.

DW: Kto wymyślił ten biznes?

MW: Ja go wymyśliłem. Historia jest taka, że z kolegami pracowaliśmy w podobnej firmie wiele lat temu, ale nasze drogi się rozeszły. Przez pewien okres „pływania w powietrzu” myśleliśmy, że będziemy sprzedawcami, ale inżynierskiej natury nie da się oszukać. Postanowiliśmy wrócić do automatyki, ale zrobić to według własnego pomysłu, skupiając się na najwyższej jakości.

Zawsze mówię o trójkącie: cena, jakość i szybkość – tylko dwa parametry można wybrać naraz. My skupiliśmy się na wysokiej jakości w konkurencyjnej cenie. O szybkość realizacji oczywiście też staramy się zadbać.

DW: Czy to trudny biznes?

MW: To zależy. W Polsce dostęp do pieniądza jest trudny i drogi. Mając spółkę w Niemczech i pomysł na biznes, można dostać miliony euro kredytu „na piękne oczy”. W Polsce, żeby dostać taki kredyt obrotowy, trzeba zastawić dom i „pół wątroby”. Przy małej skali to fajny, wysokomarżowy biznes w porównaniu do typowej produkcji, z wysokospecjalistyczną kadrą inżynierską. Ale przy przejściu na wyższą skalę pojawiają się wyzwania: zabezpieczenia kontraktów, gwarancje czy dostęp do ludzi – co innego znaleźć dwóch ekspertów, a co innego dwudziestu czy trzydziestu.

DW: Jaki był pana najtrudniejszy moment, który sprowadza pana na ziemię?

MW: Trzeba przyjąć pewną wizję rozwoju firmy. Można wybrać stabilność bez problemów albo ścieżkę rozwoju, gdzie wszystkie pieniądze się inwestuje – i my wybraliśmy to drugie. Najtrudniejszy moment był na początku, przy pierwszym większym kontrakcie dla Niemców, który finansowaliśmy sami. Wyczyściliśmy się całkowicie z gotówki, łącznie z prywatnymi pieniędzmi. Dzwoniłem do siostry: „Słuchaj, święta idą, pożycz mi pięć stów na jedzenie, bo ja nawet nie mam za co jedzenia kupić”.

Wystawiliśmy fakturę z płatnością na początek grudnia, ale Niemcy ogłosili, że mają przerwę do stycznia i nikomu nie zapłacą. Myślałem, że to koniec firmy, że nas zlicytują. Udało się jednak porozmawiać i zrobili wyjątek – pieniądze przyszły 24 grudnia o godzinie 17:00. Od tamtej pory wiem, że dopóki pieniędzy nie ma na koncie, to ich po prostu nie ma.

DW: Dlaczego wybraliście Wrocławski Park Przemysłowy?

MW: Mieliśmy dyskusję na ten temat. Uważamy, że wypychanie produkcji całkowicie poza miasta nie jest dobre. Taki miks nieuciążliwego funkcjonowania produkcyjno-usługowego i biur projektowych, takich jak nasze, jest lepszy dla przestrzeni publicznej, bo ludzie nie muszą dojeżdżać daleko do pracy i funkcjonować cały czas w mieście. Trzy lata temu szukaliśmy miejsca reprezentacyjnego, które łączy przestrzenie biurowe z halą produkcyjną, co jest ogromnym problemem na rynku. Wcześniej byliśmy w gorszych warunkach, a przy klientach z Niemiec planujących projekty za miliony złotych, wyglądało to słabo a potrzebowaliśmy prestiżu.

Dozamel zrobił świetną robotę – te budynki mają historię. Mieliśmy delegację z Berlina, architektów i malarzy, którzy byli pod ogromnym wrażeniem odrestaurowanych i zmodernizowanych hal. To, co zrobiono z tymi ruinami, to chapeau bas dla Dozamelu.

DW: Gdzie będzie ZW Automation za 5 lat? Polecicie w kosmos?

MW: Może nie firma bezpośrednio, ale na naszych maszynach mogą być produkowane elementy, które w ten kosmos polecą. Jeśli chodzi o marzenia, to chciałbym utrzymać obecny kierunek: stabilny rozwój, zwiększanie załogi i stabilne finansowanie. Jesteśmy całkowicie związani z naszą gospodarką – jeśli ona się rozwija, my też się rozwijamy.

DW: Piękna puenta. Maciej Włodarczyk był moim i państwa gościem. Dziękuję bardzo.

MW: Dziękuję.

Skontaktuj się z nami

Jak możemy Ci pomóc?

Napisz do nas, odpowiemy tak szybko jak to będzie możliwe.

Wolisz zadzwonić?
Jesteśmy do Twojej dyspozycji

+48 532 622 691

Powrót na górę strony