Treść główna

Aktualności | 23 lutego 2026

Pasja, tradycja i mistrzowski cel – poznaj drużynę ZW Automation Dwójka Świerklany

W ZW Automation wierzymy, że sukces w biznesie, podobnie jak w sporcie, opiera się na precyzji, zaufaniu i zgranym zespole. Sponsoring drużyny ZW Automation Dwójka Świerklany, realizowany we współpracy z TKKF Jastrzębie Zdrój, to dla nas nie tylko promocja marki, ale przede wszystkim wsparcie grupy ludzi z ogromną pasją.

Wspieramy lokalnych mistrzów – dlaczego gramy w jednej drużynie?

Z satysfakcją angażujemy się we wsparcie Klubu, finansując opłaty ligowe, wynajem hal treningowych oraz profesjonalny sprzęt. Inwestujemy w autentyczne wartości: wytrwałość i dążenie do bycia najlepszym, które na co dzień towarzyszą nam w pracy inżynierskiej. Poznajcie historię „naszej” Dwójki – od lokalnych boisk po rekordowe tytuły mistrzowskie. O życiu na parkiecie i poza nim rozmawiamy z liderem zespołu, Mateuszem Świstakiem.

Siatkówka to nasze DNA. Wywiad z Mateuszem Świstakiem

ZWA: Drużyna Dwójka Świerklany to już niemal instytucja. Jak narodziła się ta nazwa i sam zespół?

Mateusz Świstak: To prawda, istniejemy już 25 lat! Drużynę założyli dwaj bracia Błatoń. W tamtym czasie istniała drużyna „Jedynka Jankowice” – nasi odwieczni rywale. Kiedy bracia zakładali zespół w sąsiednich Świerklanach, przekornie wybrali kolejny numer. Tak powstała „Dwójka”. Przez lata nazwa ewoluowała wraz ze sponsorami – kiedyś był to Projtrans, firma jednego z braci, a dziś z dumą gramy jako ZW Automation Dwójka Świerklany. Najstarszy z założycieli, Damian Błatoń, wciąż jest z nami, gra i dba o kwestie organizacyjne jako „dobra dusza” zespołu. Zaczynaliśmy w lidze regionalnej, obejmującej Rybnik i okolice, a dziś nasze zasięgi znacznie się rozrosły – gramy i podróżujemy po całym Śląsku i nie tylko.

W składzie macie sporo „starej gwardii”, ale i młode talenty. Jak wygląda Wasza kadra?

Aktualnie zespół liczy od 16 do 20 osób. Mamy unikalną mieszankę – są z nami gracze, którzy przeszli z profesjonalnych klubów, jak Jastrzębski Węgiel, między innymi nasz trener Marek Pyza czy atakujący Sebastian Żarłok i kilku innych, w tym ja sam. Z drugiej strony bywamy „kuźnią talentów” – nasi gracze regularnie trafiają do 1. i 2. ligi zawodowej. Średnia wieku to około 30 lat, ale rozpiętość jest duża: od 24 do 50-latków.

Czym zajmujecie się, gdy zdejmujecie siatkarskie koszulki?

Na co dzień tworzymy prawdziwy przekrój społeczeństwa. Od policjanta w drogówce, przez właścicieli firm budowlanych, pracowników zakładów produkcyjnych, agentów nieruchomości, sprzedawców samochodów, po fizjoterapeutę z Jastrzębskiego Węgla.

Jesteście najbardziej utytułowanym zespołem w historii Amatorskiej Ligi Piłki Siatkowej Atlas Tours. Skąd bierze się ta dominacja?

Wygraliśmy tę ligę 12 lub 13 razy, a w finale byliśmy blisko 20 razy! To ogromny sukces, bo Śląsk to kolebka siatkówki i poziom jest tu naprawdę wysoki. Naszą siłą jest doświadczenie i spokój. Nawet gdy przeciwnika zżera trema w finale, my mamy tę mentalną przewagę. Kiedyś mieliśmy serię 54 meczów z rzędu bez porażki – to trwało ponad dwa sezony!

Ale to nie jedyne rozgrywki, w których bierzecie udział?

Nasze ambicje sięgają dalej. Regularnie stajemy na podium turnieju Smoki Wawelskie w Krakowie, gramy w Turnieju Karnawałowym w Krzeszowicach czy zawodach mikstowych w Rabce-Zdroju. Reprezentujemy firmę także na prestiżowych Mistrzostwach Polski Firm (Business Volley Cup) w takich miastach jak Gliwice czy Twardogóra. Siatkówka towarzyszy nam przez cały rok.

Jaką rolę w zespole odgrywa trener Marek Pyza?

Marek to „duch drużyny”. Zjadł zęby na siatkówce, był 4-krotnym akademickim mistrzem Polski w plażówce. To autorytet i świetny strateg, doskonale wie, jak czytać grę. W trudnych momentach potrafi nas odpowiednio zmotywować, a gdy trzeba – ostudzić emocje i wprowadzić spokój. Jest liderem, który dba o to, byśmy mimo amatorskiego statusu, zachowywali profesjonalne podejście do każdego meczu.

Podobno siatkówka to dla Was coś więcej niż tylko treningi?

Zdecydowanie. Jesteśmy grupą przyjaciół. Często spotykamy się prywatnie w weekendy, wychodzimy wspólnie na miasto czy integrujemy się po turniejach. Te rozmowy poza boiskiem bywają oczyszczające i to właśnie wtedy budują się prawdziwe relacje, które potem widać na boisku. Wspieramy się nawzajem nie tylko w sporcie, ale i w życiu codziennym.

Od trzech sezonów na Waszych koszulkach widnieje logo ZW Automation. Jak zaczęła się ta współpraca? 

Z Maćkiem Włodarczykiem (Prezesem ZWA) poznaliśmy się przez wspólnych znajomych. Spodobało mu się, jak gramy, dołączył do nas na pomeczowej integracji i tak od słowa do słowa, dogadał się z trenerem w sprawie sponsoringu.

Co to wsparcie zmieniło w Waszym siatkarskim życiu?

Dzięki współpracy z ZWA i TKKF Jastrzębie Zdrój mamy zapewnioną fachową organizację. Daje nam to ogromny komfort. Mamy profesjonalne stroje szyte na miarę, opłaconą halę i sędziów. Nie musimy robić składek na podstawowe rzeczy, jak piłki czy sprzęt. Możemy po prostu cieszyć się grą i reprezentować firmę, wiedząc, że mamy solidne zaplecze, co pozwala nam skupić się wyłącznie na treningach i czerpaniu frajdy z gry. Bardzo podoba nam się też nowy herb i kolorystyka, którą dla nas zaprojektowaliście – jest klarowna i elegancka.

Jakie macie cele na najbliższe miesiące?

Priorytetem jest finał ligi Atlas Tours, który odbędzie się w maju. Choć ostatnio przeszliśmy rotacje w składzie i nieuniknione kontuzje, wierzymy w naszą przewagę mentalną. W play-offach, które ruszają w marcu, damy z siebie wszystko.

Trzy słowa, które opisują ZW Automation Dwójka Świerklany?

Waleczni, zawsze uśmiechnięci i… potrafiący przegrywać z klasą.

Czego życzyć Wam na koniec?

Chcielibyśmy podziękować wszystkim pracownikom ZW Automation. Dzięki Waszej pracy my możemy realizować swoją pasję i promować firmę na parkietach. Kibicujcie nam w drodze do finału!

Skontaktuj się z nami

Jak możemy Ci pomóc?

Napisz do nas, odpowiemy tak szybko jak to będzie możliwe.

Wolisz zadzwonić?
Jesteśmy do Twojej dyspozycji

+48 532 622 691

Powrót na górę strony